Najważniejsze informacje, które porządkują wybór napędu
- To kompaktowy SUV segmentu C, więc łączy rodzinny format z nadal sensownymi gabarytami do miasta.
- W 2026 roku w Polsce oferowany jest jako wersja w pełni elektryczna oraz jako Hybrid EV z range extenderem.
- W odmianie BEV dostajesz 218 KM, 361 lub 434 km WLTP i szybkie ładowanie DC do 168 kW.
- Hybrid EV nie jest klasyczną hybrydą plug-in, tylko układem, w którym silnik benzynowy doładowuje baterię.
- Na oficjalnej polskiej stronie marki ceny startują od 106 900 zł za EV i 109 900 zł za Hybrid EV.
- Euro NCAP przyznało temu modelowi 5 gwiazdek, co w tym segmencie ma realne znaczenie.
Co to za model i gdzie pasuje w gamie marki
Ten samochód najlepiej czytać przez pryzmat segmentu, a nie samej nazwy. To C-SUV, czyli klasa bardzo konkurencyjna: większa niż typowe miejskie crossovery, ale nadal na tyle zwarta, żeby nie męczyć w codziennym ruchu i na ciasnym parkingu.
Z mojego punktu widzenia jego zadanie jest proste. Ma być autem dla osób, które chcą wejść w elektromobilność bez kompromisów znanych z małych elektryków. Dostaje napęd na tył, platformę LEAP 3.5, sporą przestrzeń w kabinie i pakiet technologii, które mają dawać wrażenie auta nowoczesnego, ale jeszcze nie przekombinowanego.
To także pierwszy globalny model serii B marki, więc nie jest to przypadkowy produkt „na próbę”, tylko element szerszej strategii. W praktyce oznacza to pozycjonowanie pomiędzy miejskim samochodem a pełnoprawnym rodzinnym SUV-em. I właśnie dlatego wybór wersji napędu ma tu tak duże znaczenie.
Najpierw warto więc rozdzielić to, co w tym aucie naprawdę różne: napęd elektryczny i wariant z range extenderem.
Jakie wersje napędu ma w 2026 roku
Najważniejszy podział nie dotyczy tu stylistyki ani poziomu wyposażenia, tylko filozofii jazdy. B10 występuje jako auto w pełni elektryczne oraz jako Hybrid EV z range extenderem, czyli układem, w którym koła napędza silnik elektryczny, a jednostka benzynowa służy do doładowywania baterii.
| Wersja | Co ją wyróżnia | Najważniejsze liczby | Dla kogo |
|---|---|---|---|
| EV | W pełni elektryczny SUV z napędem na tył | 218 KM, 240 Nm, 56,2 kWh lub 67,1 kWh, 361 lub 434 km WLTP, 0-100 km/h w 8 s, od 106 900 zł | Dla osób ładujących auto regularnie i jeżdżących głównie po mieście oraz w regionie |
| Hybrid EV | Układ range extender - silnik benzynowy doładowuje baterię, a koła napędza silnik elektryczny | 18,8 kWh, do 86 km jazdy EV, do 900 km zasięgu łącznego WLTP, 218 KM, od 109 900 zł | Dla kierowców często robiących długie trasy i niechcących polegać wyłącznie na infrastrukturze ładowania |
Różnica cenowa jest niewielka, ale różnica w codziennym użytkowaniu jest już bardzo wyraźna. Jeśli myślisz głównie o dojazdach, miejskim rytmie i własnym wallboxie, wersja elektryczna ma więcej sensu. Jeśli zależy Ci na spokoju w trasie i nie chcesz planować wszystkiego wokół ładowarek, Hybrid EV daje większy margines bezpieczeństwa.
Najważniejsze jest też to, że to nie jest klasyczna hybryda plug-in. W praktyce masz wrażenie jazdy elektrykiem, tylko z dodatkowym zabezpieczeniem w postaci generatora. To właśnie odróżnia ten wariant od wielu konkurentów i zmienia sposób, w jaki warto go oceniać.
Skoro już wiadomo, który wariant czym się różni, czas sprawdzić, jak wygląda codzienne ładowanie i co realnie oznaczają katalogowe liczby.
Jak ten SUV radzi sobie na co dzień i podczas ładowania
W wersji elektrycznej najważniejsze są nie tylko liczby katalogowe, ale też to, czy samochód nie zamienia codzienności w logistyczny projekt. Tutaj B10 wypada sensownie: ładowanie AC odbywa się z mocą 11 kW, a na szybkiej ładowarce DC auto przyjmuje do 168 kW, co pozwala uzupełnić baterię od 30 do 80 procent w mniej niż 20 minut.
To oznacza dwie praktyczne rzeczy. Po pierwsze, przy wallboxie w domu albo w pracy nocne ładowanie jest po prostu wygodne. Po drugie, na trasie nie trzeba planować bardzo długich postojów, o ile korzystasz z odpowiednio mocnych stacji. Właśnie dlatego większy akumulator 67,1 kWh ma moim zdaniem najwięcej sensu dla osób jeżdżących poza miastem.
Warto też pamiętać, że deklarowany zasięg WLTP nie jest obietnicą na każdą pogodę. Zimą, przy wyższych prędkościach i z ogrzewaniem kabiny, realny dystans zawsze spada, więc kupujący powinien patrzeć na zasięg z zapasem, a nie jak na sztywny wynik z broszury. To nie wada samego modelu, tylko cecha całej elektromobilności.
W przypadku Hybrid EV problem zasięgu jest po prostu mniejszy, bo generator benzynowy przejmuje część stresu związanego z długą trasą. Tyle że za tę wygodę płacisz większą złożonością układu. To uczciwy kompromis, a nie marketingowa magia.
Skoro wiemy już, jak auto jeździ i ładuje się, zostaje pytanie o przestrzeń w kabinie i bagażnik.

Wnętrze i praktyczność, czyli gdzie ten model wygrywa w segmencie
W tym aucie najbardziej widać ambicję marki, żeby sprzedać nie tylko napęd, ale też użyteczność. Rozstaw osi 2 735 mm przekłada się na zaskakująco sensowną ilość miejsca, a bagażnik ma 430 litrów i rośnie do 1 700 litrów po złożeniu oparć tylnej kanapy.
To już poziom, który pozwala myśleć o nim jak o normalnym samochodzie rodzinnym, a nie „elektryku do miasta”. Dla mnie ważne jest również to, że kabina nie jest przeładowana zbędnymi ozdobami. Centralny ekran 14,6 cala, cyfrowy kokpit, integracja ze smartfonem i aktualizacje OTA budują wrażenie auta zaprojektowanego wokół obsługi, a nie samego efektu wizualnego.
Jeśli ktoś pyta mnie, co w takich samochodach naprawdę robi różnicę, odpowiadam bez wahania: nie sama liczba ekranów, tylko ergonomia schowków, widoczność, łatwość wsiadania i sensowna przestrzeń na drugi rząd. W B10 te elementy są ważniejsze niż marketingowe hasła o „lifestyle’u”, bo właśnie one decydują o tym, czy auto zostanie z właścicielem na lata.
- 430 litrów bagażnika wystarcza na codzienność i rodzinny wyjazd bez gimnastyki z walizkami.
- 1 700 litrów po złożeniu kanapy daje zapas, którego nie wstydzi się auto rodzinne.
- 2 735 mm rozstawu osi tłumaczy, dlaczego przestrzeń w kabinie nie wygląda na przypadkową.
- 22 schowki ułatwiają życie, jeśli w aucie regularnie wozi się kabel, butelkę i drobiazgi rodzinne.
Praktyczność jest tu jednym z najmocniejszych argumentów, ale pełny obraz modelu daje dopiero spojrzenie na bezpieczeństwo i systemy wsparcia kierowcy.
Bezpieczeństwo i asystenci, których nie warto traktować jako dodatku
Euro NCAP przyznało temu modelowi 5 gwiazdek, a to w praktyce oznacza, że producent nie zadowolił się tylko dobrym wyposażeniem multimedialnym. Wyniki 93% za ochronę dorosłych i 93% za ochronę dzieci pokazują, że konstrukcja i systemy bierne stoją na poziomie, którego kupujący w tym segmencie realnie oczekuje.
Do tego dochodzi rozbudowany pakiet ADAS, czyli systemów wspomagających kierowcę. Producent mówi o 17 funkcjach ADAS, a w praktyce widać to w codziennym użytkowaniu jako wsparcie przy parkowaniu, utrzymaniu pasa ruchu, hamowaniu awaryjnym i kontroli otoczenia. Taki zestaw nie robi wrażenia tylko na papierze, ale naprawdę odciąża kierowcę w miejskim ruchu i na dłuższej trasie.
Warto jednak zachować zdrowy dystans do takich systemów. ADAS skraca liczbę błędów, ale nie zastępuje kierowcy. Jeśli ktoś liczy, że samochód sam załatwi za niego zmęczenie po sześciu godzinach jazdy, szybko się rozczaruje. Tu nadal liczy się rozsądna prędkość, planowanie postojów i dobra ocena warunków.
To prowadzi do najważniejszego pytania dla polskiego kierowcy: czy ten pakiet ma sens także poza folderem reklamowym?
Czy to ma sens w Polsce i dla kogo wybrałbym ten model
Na polskim rynku B10 broni się przede wszystkim stosunkiem ceny do wyposażenia. Wersja EV startuje od 106 900 zł, a Hybrid EV od 109 900 zł, więc różnica jest na tyle mała, że wybór nie powinien opierać się wyłącznie na cenniku. O wiele ważniejsze jest to, czy masz dostęp do ładowania w domu lub pracy oraz jak często robisz dłuższe trasy.
Jeśli jeździsz głównie po mieście i podmiejskich odcinkach, brałbym wersję elektryczną. Jeśli regularnie pokonujesz bardzo długie dystanse, nie chcesz żyć pod dyktando ładowarek albo po prostu cenisz większy margines spokoju, Hybrid EV będzie bezpieczniejszym wyborem. To właśnie tu model pokazuje sens swojej rozpiętości: jeden samochód, dwie filozofie użytkowania.
Na plus działa też rozwijająca się sieć obsługi. W Polsce marka deklaruje już 21 otwartych punktów serwisowych, a to ważne, bo przy nowym producencie nie kupuje się wyłącznie samochodu, lecz także dostęp do serwisu, części i wsparcia po sprzedaży. Z drugiej strony trzeba uczciwie powiedzieć, że marka wciąż buduje rozpoznawalność, więc dla części kupujących istotna będzie także wartość odsprzedaży i tempo rozwoju sieci dealerskiej.
- Wybierz EV, jeśli masz wallbox i chcesz niższych kosztów codziennej jazdy.
- Wybierz Hybrid EV, jeśli często robisz długie trasy i nie chcesz planować ładowania co do kilkunastu minut.
- Ostrożnie porównuj ofertę, jeśli zależy Ci na mocnej wartości rezydualnej i szerokiej sieci serwisowej od pierwszego dnia.
Przed zakupem sprawdziłbym jeszcze konkretną konfigurację wyposażenia, bo w takich modelach detale potrafią zmienić komfort bardziej niż sama nazwa napędu. Właśnie one przesądzają, czy auto będzie tylko atrakcyjne cenowo, czy naprawdę dobrze skrojone do codziennej jazdy.
Co bym sprawdził przed podpisaniem umowy na ten SUV
Gdybym dziś miał podejść do tego auta jak do realnego zakupu, spojrzałbym najpierw na trzy rzeczy: dostęp do ładowania, realny sposób używania samochodu i listę wyposażenia w konkretnej wersji. W tym modelu różnice między wariantami napędu są ważniejsze niż same dodatki estetyczne, bo to one decydują o tym, czy auto będzie wygodne przez pięć lat, czy tylko dobrze wyglądało w dniu odbioru.
Najkrócej mówiąc: B10 ma sens tam, gdzie kupujący szuka nowoczesnego C-SUV-a z sensownym zasięgiem, dobrym bezpieczeństwem i uczciwą przestrzenią, a nie kolejnego elektryka udającego coś więcej, niż faktycznie oferuje. Jeśli priorytetem jest codzienna ekonomia i jeżdżenie po mieście, wygrywa odmiana BEV. Jeśli ważniejszy jest spokój na długich trasach, bardziej przekonuje wersja Hybrid EV. Ja właśnie tak bym ten model czytał: nie jako ciekawostkę, tylko jako całkiem poważną propozycję dla kogoś, kto chce wejść w nową mobilność bez przesadnych kompromisów.